Duchowość i sens,  Trauma

Kiedy trauma przemawia we śnie – o snach, psychice i wewnętrznym porządkowaniu

Są sny, które znikają kilka minut po przebudzeniu. I są takie, które zostają z nami na lata. Nie dlatego, że potrafimy je jednoznacznie wyjaśnić. Czasem właśnie przeciwnie, pozostawiają więcej pytań niż odpowiedzi.

Z czasem zaczęłam jednak zauważać, że moje sny zmieniają się razem ze mną. To, co kiedyś pojawiało się w nich jako lęk, bezradność czy niemożność działania, po latach zaczęło przybierać inną formę. Zaczęłam się zastanawiać:

Czy sny mogą pokazywać, w jaki sposób psychika próbuje porządkować trudne doświadczenia?

Nie chcę powiedzieć, że sen sam w sobie leczy traumę. Trauma jest znacznie bardziej złożonym doświadczeniem, a zdrowienie może wymagać czasu, bezpiecznych relacji, wsparcia i – w zależności od sytuacji – profesjonalnej pomocy. Ale sen może stać się przestrzenią, w której ujawniają się emocje, wspomnienia i konflikty, których w ciągu dnia nie zawsze jesteśmy świadomi.

I właśnie tak zaczęłam patrzeć na własne sny.

Trauma a sny – kiedy noc opowiada własną historię

Trudne doświadczenie nie zawsze kończy się wtedy, kiedy kończy się samo wydarzenie. Czasem pozostaje w napięciu, emocjach, sposobie reagowania na określone sytuacje. Może również pojawiać się w snach. Nie oznacza to jednak, że każdy trudny sen świadczy o traumie ani że każdy symbol ma jedno, uniwersalne znaczenie. Znacznie ciekawsze wydaje mi się pytanie:

Co zmienia się w naszych snach, kiedy zmieniamy się my sami?

W moim przypadku ta zmiana stała się bardzo wyraźna. W snach, które pamiętam z wcześniejszych lat, często pojawiała się bezradność. Nie mogłam czegoś zrobić. Nie potrafiłam się obronić, nie mając wpływu na to, co się wydarzało.

Z czasem zaczęło się to zmieniać.

W kolejnych snach pojawiała się możliwość działania. Mogłam powiedzieć „nie” i odejść. Mogłam też się sprzeciwić i zdecydować. Bo być może najważniejsze nie było to, co dokładnie mi się śniło, ale to, że moja rola w tych snach przestała być taka sama.

Jung i język snów

Carl Gustav Jung przypisywał snom ważne miejsce w życiu psychicznym człowieka.W jego podejściu sen nie był jedynie przypadkowym zbiorem nocnych obrazów. Mógł być sposobem, w jaki nieświadomość wnosi do naszego doświadczenia treści pozostające poza codzienną świadomością.

Jung nie pozostawił jednak prostego słownika, według którego określony symbol zawsze oznacza to samo. Wręcz przeciwnie – znaczenie obrazu sennego warto rozpatrywać w kontekście historii konkretnego człowieka. Dlatego dziś coraz rzadziej pytam:

„Co oznacza ten sen?”

A częściej:

„Co ten sen porusza we mnie?”

To subtelna różnica, ale dla mnie bardzo ważna.

Kiedy w snach odzyskujemy wpływ

Z perspektywy czasu najbardziej porusza mnie nie symbolika poszczególnych snów, ale ich przemiana. Kiedyś byłam w nich bardziej bezradna. Dzisiaj częściej działam. Stawiam granice. Podejmuję decyzje. Bronię siebie. Nie traktuję tego jako dowodu, że jakaś część mojej historii została definitywnie „wyleczona”. Widzę w tym raczej osobisty ślad zmiany, która dokonywała się również w moim codziennym życiu. Bo zdrowienie nie zawsze wygląda spektakularnie. Czasem zauważamy je dopiero po czasie.

W tym, że inaczej reagujemy i umiemy powiedzieć „nie”. Że nie wracamy już do tych samych relacji. Zaczynamy rozpoznawać własne potrzeby. Że coś, co kiedyś odbierało nam poczucie bezpieczeństwa, nie ma już nad nami takiej samej władzy. A czasem zauważamy tę zmianę właśnie we śnie.

Sny po stracie

Szczególne miejsce zajmują dla mnie sny związane ze stratą i żałobą. Kiedy tracimy kogoś ważnego, relacja z tą osobą nie znika z naszej psychiki w chwili jej odejścia. Pozostają wspomnienia, rozmowy, gesty. Są niedokończone zdania. Miłość. Czasem również żal, złość albo pytania, na które nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

To wszystko może powracać w snach.

Nie chcę rozstrzygać, czym takie sny są w sensie duchowym. Psychologia może opisywać procesy pamięci, emocji i żałoby, ale nie daje odpowiedzi na każde pytanie dotyczące ludzkiego doświadczenia. Dla osoby wierzącej może istnieć jeszcze inna perspektywa. I dla mnie ona również jest ważna.

Między psychologią a wiarą

Nie wszystko, czego doświadczamy, musimy zamknąć w jednej interpretacji. Mogę patrzeć na sen z perspektywy psychologii i zastanawiać się, jakie emocje, wspomnienia czy potrzeby ujawnia. Mogę patrzeć na niego przez myśl Junga i pytać o obrazy oraz symbole pojawiające się w nieświadomości. Oczywiście mogę też pozostawić przestrzeń dla własnej wiary i relacji z Bogiem. Jedno nie musi odbierać znaczenia drugiemu, dopóki pamiętamy, gdzie kończy się wiedza, a zaczyna osobista interpretacja.

Ta granica jest dla mnie ważna. Nie chcę udowadniać, że każdy sen niesie wiadomość. Może nie wszystko trzeba rozstrzygać.

Nie pytaj tylko: „Co oznaczał mój sen?”

Kiedy budzisz się po intensywnym śnie, zanim sięgniesz po sennik albo zaczniesz szukać gotowej interpretacji, możesz zatrzymać się przy kilku prostych pytaniach:

Co czułam w tym śnie?

Kim w nim byłam – osobą bezradną czy mającą wpływ?

Co zrobiłam inaczej niż kiedyś?

Czy coś z tego snu przypomina sytuację, którą przeżywam obecnie?

Co najbardziej zostało ze mną po przebudzeniu?

Czasem odpowiedź nie przychodzi i to również jest w porządku. Nie każdy sen musi zostać rozszyfrowany.

Może sen nie leczy. Może pokazuje zmianę

Dzisiaj powiedziałabym to inaczej niż kiedyś. Nie wiem, czy trauma „leczy się we śnie”. Wiem natomiast, że sny mogą czasami stać się miejscem, w którym dostrzegamy zmianę zachodzącą w nas samych.

Może kiedyś uciekaliśmy, a dziś zostajemy. Kiedyś milczeliśmy, a dziś potrafimy mówić. Kiedyś nie mieliśmy wyboru, a dziś we śnie pojawia się możliwość powiedzenia:

„Nie chcę.”

„Odchodzę.”

„Wybieram inaczej.”

I być może właśnie wtedy warto nie tyle szukać odpowiedzi na pytanie: „Co ten sen przepowiada?” ale zapytać:

„Co ten sen mówi mi o miejscu, w którym jestem dzisiaj?” Bo czasem dopiero noc pokazuje nam, jak daleką drogę przeszliśmy. A może właśnie na tym polega część Drogi Serca – nie na zapomnieniu własnej historii, lecz na odkrywaniu, że nie musi ona już pisać za nas kolejnego rozdziału.

Jeden komentarz

  • Lidia

    Ten tekst nie powstał po to, by coś wyjaśniać ani naprawiać. Jest zapisem procesu, który dzieje się we mnie cicho – nocą, w snach, w symbolach. Dzielę się nim z nadzieją, że ktoś, kto jest w podobnym miejscu, poczuje ulgę. Nie wszystko trzeba rozumieć od razu. Czasem wystarczy zaufać, że wewnętrzna mądrość naprawdę wie, kiedy i jak nas poprowadzić ❤️

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *