Artykuły specjalistyczne

Wyzwania współczesnego nauczyciela-wychowawcy

Szkoła zmienia się razem ze światem. Zmieniają się metody nauczania, narzędzia, technologie, a wraz z tym – oczekiwania rodziców, potrzeby dzieci, a także wymagania stawiane nauczycielom. G. Cęcelek, pisząc o roli nauczyciela-wychowawcy we współczesnej rzeczywistości edukacyjnej, zwraca uwagę na świat pełen napięć, przemian społecznych, różnorodnych wartości, ale również zagrożeń i podziałów.[1]

Czy jednak pośród tych wszystkich zmian, nowych metod, programów, dokumentów i wymagań w centrum nadal znajduje się dziecko? To pytanie wydaje mi się dziś szczególnie ważne.

Edukacja to coś więcej niż przekazywanie wiedzy

Współczesna szkoła ma przygotować młodego człowieka nie tylko do korzystania z tego, co oferuje dzisiejszy świat, ale również do aktywnego i twórczego uczestniczenia w jego dalszym rozwoju.[2] Oznacza to, że zadaniem nauczyciela nie jest już wyłącznie przekazywanie wiedzy. Nauczyciel ma również pomagać dziecku rozumieć świat, odnajdywać się w nim, budować relacje, rozwijać samodzielność, radzić sobie z trudnościami i stopniowo odkrywać własne możliwości. A to wymaga czegoś więcej niż znajomości przedmiotu i metod dydaktycznych. Wymaga uważności na drugiego człowieka.

Rozwój technologii daje nauczycielom ogromne możliwości. Ułatwia dostęp do informacji, pozwala korzystać z nowych sposobów pracy i poszerza zakres narzędzi edukacyjnych. Jednocześnie stawia przed szkołą nowe pytania: o relacje, koncentrację, przeciążenie informacyjne czy miejsce bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. W tym świecie nauczyciel musi pozostawać elastyczny. Nie tylko wobec zmieniających się metod nauczania, ale przede wszystkim wobec dzieci, które przychodzą do szkoły z własnymi historiami, możliwościami, emocjami i potrzebami.

Coraz więcej oczekiwań wobec nauczyciela

Praca nauczyciela od dawna nie ogranicza się do przeprowadzenia lekcji. To również dokumentacja, diagnozowanie trudności, kontakt z rodzicami, współpraca ze specjalistami, udział w zebraniach i radach pedagogicznych, przygotowywanie programów, dostosowań oraz podejmowanie wielu działań wychowawczych. Do tego dochodzą problemy, które od lat pojawiają się w dyskusjach dotyczących polskiej szkoły: liczne klasy, ograniczone możliwości indywidualizacji pracy, przeciążenie obowiązkami czy niewystarczające warunki do realizowania wszystkich zadań, jakie stawia się przed nauczycielem.[3]

I właśnie tutaj pojawia się pewien paradoks. Z jednej strony mówimy, że dziecko jest najważniejsze. Z drugiej strony nauczyciel otrzymuje coraz więcej zadań, które zabierają czas i energię potrzebną właśnie na bycie z dzieckiem.

Nauczyciel, który potrafi rozmawiać

Jednym z najważniejszych wyzwań pozostaje umiejętność prawdziwego dialogu, który nie jest tylko przekazywaniem informacji. To spotkanie dwóch osób. To wymiana myśli, emocji, doświadczeń i wartości.

W literaturze pedagogicznej kompetencje komunikacyjne nauczyciela łączone są między innymi z umiejętnością wejścia w perspektywę drugiego człowieka, empatią oraz budowaniem relacji.[4] Nie wystarczy więc zapytać ucznia: „Dlaczego tego nie zrobiłeś?” Czasem warto zatrzymać się chwilę dłużej i zapytać:

„Co się wydarzyło?”
„Jak mogę Ci pomóc?”
„Czego teraz potrzebujesz?”

Różnica może wydawać się niewielka. Dla dziecka jednak może być ogromna.

„Kiedyś było łatwiej?”

Moja mama przez wiele lat pracowała jako nauczycielka i wychowawczyni. Kiedyś zadałam jej proste pytanie:

„Gdybyś miała porównać pracę nauczyciela dwadzieścia lat temu i dziś – czy po tylu latach doświadczenia jest łatwiej?”

Jej odpowiedź dała mi dużo do myślenia. Powiedziała, że chociaż na początku pracy zawodowej miała znacznie mniej doświadczenia, samo nauczanie nie wymagało od niej tak ogromnego nakładu energii jak później. Z biegiem lat rosły oczekiwania płynące z wielu stron: od systemu edukacji, dyrekcji, rodziców, ale również samych uczniów. Jednym z największych obciążeń stały się zadania wykonywane obok nauczania. Dokumentowanie, diagnozowanie trudności edukacyjnych i rodzinnych, spotkania, rozmowy, procedury, kontakty z rodzicami i specjalistami.

Nauczyciel ma nauczać. Ale jednocześnie coraz częściej oczekuje się od niego, że będzie wychowawcą, mediatorem, osobą pierwszego kontaktu w sytuacji kryzysowej, obserwatorem trudności dziecka, a czasem również kimś, kto będzie próbował znaleźć rozwiązanie problemu całej rodziny. I właśnie wtedy pojawia się pytanie: czy w tym wszystkim nie zaczynamy gubić dziecka?

Dzieci nadal potrzebują tego samego

Dla mojej mamy dobro dziecka zawsze było najważniejsze. Pomimo zmęczenia, kolejnych obowiązków i chwil zniechęcenia starała się podążać za potrzebami swoich uczniów. Myślę, że właśnie tego dzieci potrzebują najbardziej. Nie idealnego nauczyciela. Nie człowieka, który zna odpowiedź na każde pytanie. Potrzebują dorosłego, który potrafi je zauważyć.

Który czasami zatrzyma się na chwilę.

Posłucha.

Zapyta.

Nie oceni zbyt szybko.

Dzieci wcale nie mają dziś większych pragnień.

Potrzebują tego, czego potrzebowały również dwadzieścia lat temu: uwagi, bezpieczeństwa, rozmowy, akceptacji i poczucia, że dla kogoś są ważne.

Zmienił się świat wokół nich.

Zmieniło się tempo życia.

Zmieniła się szkoła.

Zmieniły się technologie i sposoby komunikowania.

Ale potrzeba relacji pozostała.

To my – dorośli – coraz częściej próbujemy znaleźć sposób, aby pośród własnego pośpiechu, obowiązków i przeciążenia dać dzieciom to, czego potrzebują najbardziej: swoją obecność.

Nie tylko nauczać, ale także towarzyszyć

Być może właśnie to jest jednym z największych wyzwań współczesnego nauczyciela-wychowawcy.

Nie zgubić człowieka pośród procedur i nie zgubić relacji pośród programu.

Nie zgubić dziecka pośród oczekiwań.

Janusz Korczak pisał:

„Dobry wychowawca, który nie wtłacza a wyzwala, nie ciągnie a wznosi, nie ugniata a kształtuje, nie dyktuje a uczy, nie żąda a zapytuje – przeżyje wraz z dziećmi wiele natchnionych chwil.”

Te słowa, mimo upływu lat, nadal pozostają aktualnym przypomnieniem. Bo być może dobry nauczyciel nie jest przede wszystkim tym, który potrafi przekazać najwięcej wiedzy. Jest tym, który potrafi stworzyć takie warunki, aby dziecko mogło się rozwijać, pytać, doświadczać, popełniać błędy i stopniowo odkrywać własną drogę. A czasem po prostu poczuć: „Ktoś mnie tutaj widzi.”


Literatura

Cęcelek G., Rola nauczyciela-wychowawcy we współczesnej rzeczywistości edukacyjnej, „Nauczyciel i Szkoła” 2006, nr 1–2 (30–31), s. 49–57.

Pedagogika. Podręcznik akademicki, red. Z. Kwieciński, B. Śliwerski, PWN, Warszawa 2003.

Przypisy

[1] Por. G. Cęcelek, Rola nauczyciela-wychowawcy we współczesnej rzeczywistości edukacyjnej, „Nauczyciel i Szkoła” 2006, nr 1–2 (30–31), s. 49.

[2] Tamże, s. 50.

[3] Tamże, s. 55.

[4] Pedagogika. Podręcznik akademicki, red. Z. Kwieciński, B. Śliwerski, PWN, Warszawa 2003, s. 300.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *