Relacje i związki

Wolność w odpuszczaniu – Kopciuszek

Dzisiejszy post jest bardzo osobisty. Niemniej czuję, by podzielić się z Wami.

Czym jest odpuszczanie?

Odpuścić to uwolnić to, co jest moje… lub jest nim tylko w mentalności intelektualnej.

Odpuścić to pozostawić wydarzenia swojemu biegowi i uwolnić przywiązanie. Właśnie… przywiązanie do relacji, związku, osoby…

Odpuszczanie w kwestiach istotnych dla nas jest bardzo trudne. Bo jak uwolnić osobę, która do tej pory była całym światem. Przy której moje pragnienia schodziły na dalszy plan. Jak puścić kogoś, kogo uważałam za partnera, „miłość życia”, kogoś, komu czułam się potrzebna, kto wypełniał pustkę i zawsze był obecny, a pragnienie serca zostało przez niego zaspokajane.

Odpuszczając miałam wrażenie, że wraz z Nim znikam i przestaję istnieć. Dla mnie to był koniec świata. 

W końcu poddałam się i ku zdumieniu nastąpiła Cisza – we mnie i wokół mnie. Pustka bez niego powoli wypełniła się spokojem, od dawna wyczekiwanym. Wraz z tymi wydarzeniami zaakceptowałam fakt, że samotność bez mężczyzny jest wpisana w moje istnienie, w Najwyższy cel. Tworzyłam scenariusz swojego życia bez mężczyzny w takiej postaci i formie, jaką znałam do tej pory.

I nieoczekiwanie nastąpił zwrot. 

Nawet nie wiem jak, nie wiem kiedy, dlaczego… Czy to istotne? Jak sen.

Pojawił się ktoś kto pokazał mi Prawdę. Co czułam? Szczerość, swobodę, godność kobiecą, która została mi zabrana, w końcu sama na to pozwoliłam. Wewnętrzny obraz mężczyzny, który tworzyłam pod wpływem wydarzeń, i poprzedniej relacji urzeczywistnił się. Mój idealny, tylko dla mnie… Ten, który wspiera, dopełnia pozostałe poziomy, jednomyślność, podobne odczucia, zainteresowania, a przy istniejących różnicach wzajemne zrozumienie.

Bajka, czy rzeczywistość? 

Jak „kopciuszek”, który wie, że za chwilę musi zniknąć, wie, że to jeden wieczór balu, który wkrótce się zakończy.

Niech ta bajka trwa.

Uwolnienie oczekiwań

Czy można przyzwyczaić się do chwilowej euforii i zachwytu? Czy można snuć plany, widzieć wspólną przyszłość?

Uwaga! Nadchodzą oczekiwania… Nie wolno mi, nie mogę…

Nie chcę, bo mam zamiar zatopić się w tę jedną obecną chwilę, odczuwać ogromną radość, spokój i podziw pomieszany z niedowierzaniem, że na chwilę spotkałam księcia z bajki. I choć za chwilę wybiegnę z balu, to jego obraz we mnie pozostanie. Powrócimy do swego domu, zamku, obowiązków, dawniejszych funkcji. Każde w swoją stronę. I choć ta chwila może więcej nie powtórzyć się, to ten „taniec” zmienił mój rytm życia i uwolnił od oczekiwań. 

Kto wie… może pewnego dnia mój książę powróci, by znów zatańczyć…

🙂

 

 

 

 

 

 

 

To mój punkt widzenia i moje doświadczenia. Pamiętaj! Nie musisz się ze mną zgadzać :) Zapraszam zatem do dyskusji.

%d bloggers like this: